*Maxon*
Nie wierzę. Przed chwilą wysłaliśmy razem z moim ojcem listy do kandydatek. Nie wierzę, że za niedługo rozpoczną się Eliminacje. Nie wierzę, że za kilka dni pojawi się 35 kobiet w zamku i jedna z nich zostanie moją żoną. Dlaczego, muszę cos takiego przeżywać? Żałuję, że nie urodziłem się jako Trójka czy Czwórka, bo mógłbym się zakochać w dziewczynie, którą ja bym wybrał, a nie wszyscy moi doradcy czy moi rodzice. Teraz czekam na wszystkie formularze i zdjęcia. Nie chcę by to była jakaś pusta panna, której zależy tylko na koronie. Chciałbym, by pośród tych 35 dziewcząt znalazła się przynajmniej jedna, która pokocha mnie takiego jakim jestem naprawdę, by nie widziała we mnie księcia i następcę tronu Illei. Chciałbym by zobaczyła we mnie Maxona, zwykłego chłopaka, który szuka swojej wybranki.
*Celeste*
Ten dzień był przeze mnie wyczekiwany od niepamiętnych lat, fantazjowałam o nim dniami i nocami, aż w końcu nadszedł. Nie wyobrażacie sobie nawet, jakie to wspaniałe uczucie, kiedy wasze najskrytsze marzenia, mają w końcu szansę stać się rzeczywistością. Oczywiście skłamałabym, gdybym powiedziała, że się tego nie spodziewałam, bo w końcu, jak ktoś z taką twarzą jak ja, nie
mógłby być brany pod uwagę. HALO. Bądźmy poważni.
W głowie już miałam dość dobrze dopracowaną wizje samej siebie w pałacu, z koroną na głowie, otoczoną tuzinem służących i tak okropnie bogatą!
A no... w tych całych fantazjach zapomniałam o jednym małym szczególe.. Księciu Maxonie, który był mi w sumie mało potrzebny, traktowałam go jako taki dodatek, który jednocześnie utrudniał mi dojście do władzy, przez co trochę mnie irytował, ale niestety był nieodłącznym szczegółem w moim planie. Musiałam go skłonić do podjęcia słusznej decyzji. Musiałam go do siebie jakoś przekonać. Musiałam go uwieść. Na całe szczęście żaden mężczyzna nie przeszedłby obok mnie obojętny, co tylko ułatwia moje zadanie. Teraz mogę tylko czekać na ciąg dalszy wydarzeń.
*Aspen*
America. Moja piękna America dostała list. Z jednej strony było to do przewidzenia, nikt nie dorównuje jej urodą, ale dalej wydaje mi się to takie niezwykłe. Jeśli złoży podanie, na pewno trafi do pałacu. Niestety wtedy jesteśmy skazani na rozłąkę. Ale za to dostanie życie na jakie zasługuje. Ja nie jestem dla niej dobrą partią- gdyby nie ona, pewnie nie miał bym co jeść... Tak mi głupio... W końcu znalazłem kogoś, kto odwzajemnia moje uczucia i nie jestem w stanie o nią zadbać. Pewnie America nie będzie chciała wysłać zgłoszenia. Zrobię wszystko by to zrobiła. Nie może zmarnować sobie życia przeze mnie. Nie może. Oh, Americo... Gdybym tylko mógł być kimś więcej niż szóstką...
*May*
Nie potrafię nawet opisać szczęścia i dumy jakie poczułam, kiedy przyszedł list do Americi. W końcu nie kto inny jak moja starsza siostra weźmie udział w konkursie na przyszłą królową, żonę króla! Pojedzie do pałacu, będzie nosić te piękne suknie, jeść ile tylko ciasta zapragnie, pokażą ją w telewizji, a na dodatek pozna rodzinę królewską. Jestem pewna, że wygra, bo kto jak nie ona dałby radę? Ale na początek musi wysłać ten formularz, ehhh, ale i tak jestem pewna, że uda jej się zakwalifikować do Eliminacji. Nie rozumiem jedynie, czemu nie cieszy się tak jak ja czy mama. Odkąd usłyszała nowiny wydawała się jakaś nieswoja… Ale chwileczkę. Czy kiedy ona zostanie królową, ja będę księżniczką? Oh, czy ten dzień może okazać się jeszcze lepszy?!
*America*
Nadszedł ten dzień, którego tak bardzo się obawiałam. Dostałam list od rodziny królewskiej, który miał mnie zachęcić do wzięcia udziału w Eliminacjach, które miały na celu wybranie żony dla naszego księcia Maxona. Szczerze, to żal mi jest chłopaka, bo jest ciągle zamknięty w zamku. Nie miał szansy się zakochać. Nie to co ja... Aspen, mój kochany Aspen. Nie mogę ryzykować, że go zostawię, mimo że to by mogło uratować moja rodzinę od wiecznego głodu i niedostatku. May tak się ucieszyła, gdy zobaczyła, że mam szanse zostać księżniczką, a mama ciągle mnie naciska, by
wypełnić ten formularz, ale ja nie chce ich zostawić. Nie chce myśleć, że jest możliwość, że mogłabym opuścić moją rodzinę i Aspena. Jednak z drugiej strony, może powinnam spróbować? Co mi szkodzi wypełnić formularz? Przecież z naszego regionu zgłoszą się jeszcze tysiące innych dziewczyn, które w przeciwieństwie do mnie, ucieszyły się, gdy zobaczyły list. Proszę, pomóżcie mi co mam zrobić...
*zdjęcia zostały znalezione w Internecie, po wpisaniu odpowiednych słów*



Świetny blog! <3 Czekam na więcej! :)
OdpowiedzUsuńhttps://maasonpl.blogspot.com/
Klimat książki, którą się inspirujecie, mocno przywodzi mi na myśl "Czerwoną Królową" V. Aveyard; przy czym z tego, co wiem, "Rywalki" były pierwsze. Tematyka średnio mi odpowiada, lecz możliwe, że po książkę kiedyś sięgnę, gdyż dużo o niej słyszałam i ogólnie zawszę chcę mieć swoje zdanie na temat lektury. :)
OdpowiedzUsuńAle to tak piszę, już na przywitanie nieco zbaczając z tematu.
Podoba mi się grafika bloga, nie razi w oczy, a równocześnie pasuje do podjętego zagadnienia, jakim jest turniej o rękę księcia. Polecam również opcję, jaką jest justowanie tekstu - strona od razu wygląda estetyczniej.
Na ogół lubię, gdy książka zaczyna się akcją, a nie żmudnym wyjaśnianiem szczegółów, jednak tutaj czasami wzmianki o "Trzecim" czy "Szóstym" mieszają mi w głowie, utrudniając zrozumienie. Nie za bardzo łapię; na początku sądziłam, że chodzi o kolejność urodzenia się w rodzinie królewskiej (taki motyw został przedstawiony właśnie w "Czerwonej Królowej" - pierwszy syn miał poślubić kobietę wybraną w drodze eliminacji, a drugi mógł wybrać z miłości), jednak kiedy Aspen, biedy jak mysz kościelna notabene, mówi o sobie jako o Szóstce, myślę, że jest to jednak rodzaj podziału społecznego...
Akcją jak na razie tego nazwać nie mogę; styl uważam, że jest w porządku, acz miejscami tekst wydaje się nużący. Już teraz domyślam się, jak może się rozwinąć ciąg dalszy, jednak liczę na miłe zaskoczenie. :)
Powodzenia w dalszej twórczości!
Dziękujemy za taki komentarz. Chcemy wprowadzać czytających stopniowo w naszą sytuację, dlatego nie jest na początku wyjaśnione o co chodzi z "Trójkami" czy "Szóstkami". Jednak chciałabym zauważyć, że nie można porównywać naszej historii do życia bliskiej mi Mare Barrow, bo to jest całkiem co innego :)
UsuńJeszcze raz dziękujemy za komentarz i zapraszamy do dalszego czytania :D
America Singer
Uwielbiam książki/opowiadania, które są pisane z kilku stron widzenia!
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie się czyta, super :)
Mój blog - KLIK